Nawigacja
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Ostatnie artykuły
Aktualnie online
» Gości online: 2

» Użytkowników online: 0

» Łącznie użytkowników: 43
» Najnowszy użytkownik: antykomunista
Ad
Rotator Bannerów
Dzień Żołnierzy Podziemia Antykomunistycznego - 1 marca
Jak czytamy na łamach „Rzeczpospolitej” (wydanie sobotnio – niedzielne 27-28.02.2010): tradycje niepodległościową uważamy bowiem za jeden z najważniejszych elementów tożsamości naszego państwa. Świadomość społeczeństwa w czasach władz komunistycznych ulegała częstej propagandzie, zakłamywaniu historii. Żołnierze AK, WiN, NSZ, których walka rozpoczynała się często podczas wybuchu drugiej wojny światowej nie wierzyli w wyzwolenie, które nadeszło wiosną 1945 roku. Dla nich wojna trwała około 10 lat, a w niektórych przypadkach nawet i dłużej. Propaganda komunistyczna robiła wszystko by zohydzić społeczeństwu, w którym owi żołnierze mieli poparcie, sens ich walki. Przykładem mogą tutaj być postacie „Ognia” na Podhalu, „Łupaszki” na Pomorzu, „Młota” na Podlasiu i wielu innych dowódców Podziemia Niepodległościowego. Dowódcy działający po 1945 roku próbowali utrzymać struktury organizacji wojskowych (i udawało się im to bardzo dobrze), czekając na konferencję trzech mocarstw w Jałcie, która jednak do niczego nie doprowadziła. Oczekiwanie na trzecią wojnę światową, która jednak nie nastąpiła z powodu zmęczenia wszystkich krajów drugą światową wojną, słabej gospodarki, odbudowy upadłych mocarstw. Po tym czasie nie było szans na normalnie życie w zaciszu domu rodzinnego, trzeba było pozostać w lesie i czekać na kolejną szanse - wybory w 1947 roku. Jednak jak czas pokazał zostały one sfałszowane przez komunistów. W roku 1947 władzę ogłosiły amnestię dla żołnierzy leśnych oddziałów – ci, którzy z niej skorzystali podawani byli torturom, wydawano na nich wyroki śmierci, które w większości były realizowane. Mimo propagandy, dowództwa oddziałów leśnych podporządkowane były strukturom AK w Polsce działającej w podziemiu i bezpośrednio władzom na uchodźstwie w Londynie, co pozwalało na prawidłowe funkcjonowanie oddziałów, które mogły liczyć na pomoc finansową, która była niezbędna do utrzymania ludzi w warunkach bojowych. Społeczeństwo mimo przychylności i pomocy „leśnym” zmęczone było drugą okupacją, więc żołnierze musieli płacić za żywność i tym podobne. Duże znaczenie miały również akcje sabotażowe na spółdzielnie komunistyczne czy konwoje żywnościowe – dzięki takim akcjom społeczeństwo było odciążone, a nadmiary towarów były rozdawane po wsiach. Warto wspomnieć, że powojenna konspiracja niepodległościowa była, aż do powstania NSZZ „Solidarność”, najliczniejsza forma czynnego oporu społeczeństwa polskiego przeciw sile narzuconej przez sowietów komunistycznej władzy (Rzeczpospolita, 27-28.02.2010). Ważna informacją jest również, że w strukturach konspiracji po roku 1945 działało od 150 do 200 tysięcy ludności w tym około 20 tysięcy zbrojnych „chłopców w lesie”. Nie są to informacje wyssane z palca, lecz badania pracowników IPN: Badania nad podziemiem niepodległościowym od roku 2000 są bardziej intensywne niż badania nad dziejami A.K – mówi prezes IPN Janusz Kurtyka. Od roku 2000 IPN wydało wiele publikacji na temat zbrojnego podziemia niepodległościowego, organizuje się wiele rajdów szlakami Żołnierzy Wyklętych w całej Polsce, między innymi na Podhalu i Pomorzu. Wielką rolę w przywracaniu pamięci ma niewątpliwie Fundacja Pamiętamy, której przewodniczy mecenas Grzegorz Wąsowski – dzięki tej fundacji i jej działaniu powstało wiele pomników dowódców i żołnierzy podziemia antykomunistycznego. Duże znaczenie ma również młodzież podejmująca tę, jak na dzień dzisiejszy, trudną problematykę, ukazując w rekonstrukcjach historycznych działania tych oddziałów.
Ktoś zapyta: dlaczego akurat dzień 1 marca ma być tym świętem? Już objaśniam: tego dnia w 1951 r. zamordowano w wiezieniu mokotowskim w Warszawie strzałem w tył głowy członków IV Zarządu Głównego Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Stanowili oni ostatnie kierownictwo ostatniej ogólnopolskiej organizacji kontynuującej od 1945 r. tradycje AK. Aresztowano ich w czasie od listopada 1947 do lutego 1948 r. Przeszli wyjątkowo barbarzyńskie śledztwo. Prezes WiN ppłk Łukasz Ciepliński (legendarny inspektor rzeszowski AK w czasie wojny) w momencie śmierci był półgłuchym kaleką, jeden z jego towarzyszy w wyniku tortur postradał zmysły, inny był tak bity, ze nigdy nie zabliźniły mu się wojenne rany.
My, młodzi, powinniśmy o tym dniu pamiętać, pielęgnować tradycję żołnierzy, którzy walczyli za wolną i niepodległą Polskę. W nagrodę za swoją tułaczkę dostali medal, na którym napisano „Bandyta”, ciągnący się za nimi aż po dzień dzisiejszy. Historię trzeba pokazywać prawdziwą, nie na podstawie propagandy komunistycznej, która zrobiła swoje. Ile jeszcze czasu minie alby w świadomości ludzi ci żołnierze byli wiernymi synami swego kraju?
Zakończę słowami wiersza Zbigniewa Herberta: Nie dajmy zginąć poległym.

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?